Obserwatorzy

Dla kogo się ubieramy? inspired by ELLE (przepraszam za ilość tekstu)

>> 2 lutego 2012

Do skupienia się nad tematem ubioru, a właściwie tego dla kogo przyodziewamy dany strój zainspirował zainspirował mnie tekst w lutowym ELLE dotyczący właśnie tego dla kogo się ubieramy.
Autorka tekstu (wybaczcie nie pamiętam nazwiska, a gazeta leży pod ladą w sklepie ;) pyta przypadkowe kobiety robiące zakupy dla kogo właściwie się ubierają. Czy robią to dla siebie, dla swoich partnerów, a może dla zazdrosnych oczu koleżanek z pracy.
Najpierw o tym co w tekście gazetowym później moja opinia. Dlaczego wśród przypadkowych Pań nie ma dziewczyny w moim wieku, z moim statusem społecznym (a właściwie jego brakiem), z moimi (o)dochodami?? Dlaczego psychologiczne opinie są wydawane przez amerykańskich specjalistów (ok, tu się trochę czepiam, bo fakt w polskim psychologicznym świecie nie ma człowieka, który zajmuje się tą tematyką)?? To są pytania spowodowane wew. zdenerwowaniem.

Może nie jestem "specjalistą ds. dla kogo się ubieram" ale zdanie mam :) Przeglądając swoją burą szafę i na prawdę nie koniecznie zapełnioną po brzegi (choć są ludzie, którzy twierdzą inaczej nie wiedzieć czemu) stwierdzam, że ubieram się dla siebie. Gdybym ubierała się dla mojej lepszej połówki w szafie miałabym znacznie więcej spódniczek, miałabym więcej szpilek (co najmniej jedną parę). Gdybym ubierała się dla zazdrosnych oczu koleżanek musiałabym po pierwsze zmienić pracę na "bezmunudorwą", ale to w sumie jeszcze przede mną więc może kiedyś będę się tak ubierać.

Ale niestety według pani psycholog kobieta od małego ubiera się dla ... kobiet! i ich zielonych z zazdrości oczu. I robimy to podświadomie (ja też). Zależy nam i naszej podświadomości na tym by nasze koleżanki, a nawet ciotki i mama 0_o patrzyły na nas z zzazdrością i choć wiemy, że słowa "świetnie dziś wygląda" mogą być szczere to będziemy je traktować jako triumf naszego extra stroju.

A  facetowi  serio naprawdę koło dupy lata to jak wyglądamy, nie zapamięta tego co miałyśmy na sobie 2 stycznia 2000 roku na waszej pierwszej randce. Sorry.

Chciałabym dalej twierdzić, że ubieram się dla siebie, ale cóż....

p.s gdy kupowałam sobie EMU oryginalne :) pękałam z dumy, jak jakaś dziewczyna w sklepie HD przymierzała inne w moich oczach "gorsze" buty.
Jako baba bywam czasem żałosna, ale cóż taki już nasz urok :P

3 komentarze:

Ania Kot 21 marca 2012 15:18  
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Ania Kot 21 marca 2012 15:19  

wcięło mi cyferkę z adresu! miało być: jak tu http://komix.blog.pl/komentarze/index.php?nid=6988067 ;D

Kate 28 marca 2012 09:41  

genialny obrazek :)

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz
Jeśli podoba Ci się mój blog dodaj mnie do obserwowanych - będziesz na bieżąco :)

  © Blogger template Simple n' Sweet by Ourblogtemplates.com 2009

Back to TOP